Czy mężczyźni mogą jeść soję?

 Soybeans and Pod

Temat jest równie kontrowersyjny co oparty na wielu nieścisłościach. A i w nauce jest wiele sprzecznych publikacji. Tak po prawdzie – wciąż trudno powiedzieć jednoznacznie (zresztą jak we wszystkim w fizjologii), czy jedząc soję (białko sojowe) jesteśmy narażeni na działanie fitoestrogenów, czy nie. Jest tyle czynników, które na to wpływają, że trudno uściślić.

Trochę biochemii.

W roślinach obecne są formy glikozylowane fitoestrogenów: genistina, dadzina. Te formy są zupełnie nieaktywne i nie wywierają żadnego wpływu, ponieważ nie są trawione ani wchłaniane przez jelito. Formą aktywną są tzw. aglikony, czyli powyższe związki pozbawione reszt cukrowych: genisteina i dadzeina. One faktycznie są przez organizm człowieka metabolizowane, wchłaniane, przechodzą do krwi i mogą mimikować działanie naturalnego estrogenu, czyli łączyć się z jego receptorami (głównie dadzeina, której jest dużo mniej). Aglikony izoflawonoidów nie są steroidami – ale je mimikują. Tak jak stewia czy ksylitol nie jest cukrem, a pobudza receptory słodkiego.

Czyli po zjedzeniu soi (glikonów) nic się nie stanie, zostaną usunięte z kałem.

Czego nie może człowiek, mogą bakterie

Aglikony powstają przez odcięcie reszty cukrowej przez bardzo specyficzny enzym: beta-glukozydazę, której sam człowiek nie wytwarza.

Ale enzym ten produkują niektóre bakterie. Czyli w produktach sojowych fermentowanych (miso, tempeh, natto, kuros, sos sojowy) może być więcej aglikonów. Może się także zdarzyć, że jeśli ktoś ma specyficzną florę bakteryjną w jelicie, to po zjedzeniu produktów sojowych jego bakterie mogą w niewielkich ilościach zhydrolizować to wiązanie i uwolnić aktywny metabolit. Co ważne – nie wszyscy ludzie mają taką florę jelitową i nie wszyscy będą produkować aglikony po zjedzeniu soi. Nauka jeszcze nie potrafi tego przewidzieć. Można jedynie zrobić eksperyment: podać danej osobie posiłek sojowy i mierzyć ilość pojawiających się aglikonów we krwi. Szacuje się, że tylko 25-30% populacji dorosłych żyjących w krajach Zachodu może wytwarzać aglikony w porównaniu do 50-60% dorosłych Azjatów. Według mnie jest to jeszcze mniej, ponieważ standardowe żywienie w krajach zachodnich jest bardzo szkodliwe dla flory bakteryjnej, niestety.

W tabletkach dla kobiet po menopauzie (HRT) są już wyizolowane aglikony, wytworzone przez dodanie enzymu beta-glukozydazy, wyprodukowanego przez bakterie (dokładnie tak, jak dodawanie do sera podpuszczki mikrobiologicznej). Efekt mimikujący estrogeny ma głównie daidzeina, która jest metabolizowana u człowieka do tzw. S-equolu.

Inna rzecz, że zawartość izoflawonów różni się w różnych gatunkach soi, a gatunki uprawiane masowo (szybkie i intensywne uprawy) raczej są ubogie w te związki.

Mimo wszystko – różnimy się.

Większość badań naukowych na temat zmian hormonalnych po jedzeniu soi była przeprowadzana na populacjach azjatyckich, żywiących się produktami fermentowanymi ze specyficznych gatunków soi – nic więc dziwnego, że efekt był. Inna flora bakteryjna i jedzenie aglikonów sprzyja szybkiemu podniesieniu stężenia fitoestrogenów we krwi.

Na zachodzie soja fermentowana jest rzadko spotykana w sklepach, restauracjach czy domowym jedzeniu. Raczej jemy mleko sojowe, tofu, bądź izolaty białek sojowych – a one są zupełnie bezpieczne i nie wywierają efektu hormonalnego. Mogą być elementem żywienia dla chłopców i dziewczynek, młodych, dorosłych i starszych.
Nawet spożycie białek sojowych w odżywkach dla sportowców (w izolatach białkowych jest raczej niewiele innych składników) nie będzie wywierało żadnych drastycznych efektów na poziom testosteronu, nie zmieni też poziomu estradiolu u mężczyzn.
Efekty u sportowców spożywających białko sojowe i serwatkowe są różne, ale nie przez hamujące działanie soi, tylko poprzez anaboliczne działanie serwatki. Porównując białka soi do białek jajka czy izolatów białek mięśniowych z np. wołowiny – różnicy w efektach już nie będzie.

Soja jest bezpieczna

Podsumowując – spożywanie standardowych produktów sojowych przez trenujących chłopców i mężczyzn jest bezpieczne. Jeśli raz na jakiś czas zjemy sos sojowy lub tempeh też się nic nie stanie – ważne by nie były to duże ilości i codziennie.

Kto może korzystać z białek sojowych?
Weganie i wegetarianie, osoby z dną moczanową, osoby, które z różnych przyczyn nie mogą spożywać produktów mlecznych (laktoza, kazeina, serwatka).

Czy modyfikacje genetyczne mają znaczenie?
O tym szczegółowo napiszemy w innym poście, ale mówiąc w skrócie – nie, to nie ma znaczenia. Wbrew pozorom GMO są lepiej przebadane, zawierają mniej chemii i są niejednokrotnie dużo bezpieczniejsze niż warzywa, owoce, zboże, mięso z supermarketu o nieznanym pochodzeniu. Niezależnie co i skąd zjemy – wszystkie geny i tak zostają dokładnie poszatkowane i strawione przez enzymy trzustkowe.

(oprac. M.Golachowska)

NOWA EDYCJA SZKOLEŃ I STAŻU

Ruszyły zapisy na nowe kursy

Badania nietolerancji pokarmowych

Poznaj skład swojego ciała!

Placówki Partnerskie

Pobierz – Książeczka z przepisami

Czy potrzebujesz specjalisty? wypełnij test!

Współpracujemy z:

Chcesz otrzymywać informacje o nadchodzących wydarzeniach?

status

You are not logged in.